BITWA POD MAŁOGOSZCZEM 1863 ROK
Pocztówka wydana w roku 1913 w 50 rocznicę Powstania Styczniowego
Małogoszcz już w planach Ludwika Mierosławskiego w okresie ''Wiosny Ludów'' miał odegrać wielką rolę. Zamierzał on skoncentrować
w Małogoszczu w roku 1848 oddziały powstańcze zwerbowane w zaborze austriackim i pruskim i uderzyć stąd na Kielce, a następnie na
Dęblin. Plan ten nie zpstał jednak zrealizowany. Dopiero w czasie powstania styczniowego miasto odegrało niepoślednią rolę, a mieszka-
ńcy zapisali się chlubnie w historii Polski. 18 lutego 1863 roku, nie doczekawszy się broni z zaboru austriackiego, opuścił Langiewicz Sta-
szów. Kolumna powstańców ruszyła w kierunku północno - zachodnim, ku Małogoszczy. Marsz ze Staszowa przebiegał w ciągłym zagro-
żeniu atakiem Rosjan. Przeciwko Langiewiczowi generał Uszakow wysłał trzy rosyjskie kolumny. Jedna z nich pod Czengierym pilnowała
okolic Kielc, druga pod Gołubowem, wyruszyła z Opatowa, trzecia pod dowództwem pułkownika Dobrowolskiego, z Radomia. Wszystkie
miały przeszkodzić Langiewiczowi w marszu, a otoczywszy go, zniszczyć. Ale Langiewicz pod bokiem Gołubowa i Czengierego przesunął
się bezpiecznie i po trzech dniach forsownego marszu przez lasy stanął w Małogoszczu. Przybwający do Małogoszcza oddział Langiewi-

Langiewicz na pocztówce z pocz. ub. wieku
cza mieszkańcytamtejsi przyjęli bardzo uroczyście, witali oni wstępujące
do nich po wielu latach wojsko polskie. Uderzono w dzwony i w efekto-
wnej procesji z chorągwiami, wystąpiono na przeciw wkraczających do
miasta powstańców. Każdy ubiegał się o to, by przyjąć do siebie powsta-
ńców, zastawiono stoły na rynku, naznoszono żywności, goszczono czym
kto mógł. Langiewicz ze sztabem zajął kwaterę na plebanii. Następnego
dnia, tj. 22 lutego, w towarzystwie ks. Kotkowskiego i adiutanta Henry-
ki Pustowójtówny generał wyruszył do Rapocic.
Henryka Pustowójtówna - oryginalne zdjęcie
Zima 1881 roku
Stał tam od niedawna ze swym oddziałem pułkownik Antoni Jeziorański,
który z niewiadomych powodów opuścił teren swojego działania, tj. po-
wiat rawski, zawędrował do Rapocic. W tym samym dniu, w którym poje-
chał do Jeziorańskiego, Langiewicz otrzymał on z Warszawy nominację
Tymczasowego Rządu Narodowego na naczelnika sił zbrojnych dwóch
województw : sandomierskiego i krakowskiego. Rząd, robiąc Langiewi-
cza naczelnikiem województwa krakowskiego, miał na celu wskrzeszenie
zupełnie upadłego tu powstania, a że na razie nie było nikogo, komu mo-
żna by powierzyć tę godność, powierzono ją Langiewiczowi,w czym zresz-
tą miano słuszność. Spotkanie z Jeziorańskim nie przebiegało w najlepszej atmosferze. Urażony w swojej dumie Jeziorański uważał, że to
Langiewicz powinien się podprządkować jemu, ponieważ oddział Jeziorańskiego jest i większy i lepiej uzbrojony. Spór zakończyła przysłu-
chująca się dyskursowi Pustowójtówna, która oświadczyła Jeziorańskiemu, że Langiewicz ma prawo rozporządzać wszystkimi siłami w wo-
jewództwie według własnego uznania.Szczególnie ciekawa jest postać Henryki Pustowójtówny. W czasie postoju w Staszowie przybył kur-
ier od naczelnka Warszawy, Stefana Bobrowskiego, z listem wzywającym przebywających w oddziale dwóch członków rządu, tj. Janows-
kiego i Mikoszewskiego, aby niezwłocznie przyjeżdżali do Warszawy. Ten sam kurier przywiózł ze sobą także Henrykę Pustowójtównę,
która pod pseudonimem '' Michał Smok '' pragnęła jako prosty żołnierz walczyć w oddziale sławnego już w całej Polsce wodza. Ciekawa
to postać ów '' Michałek ''. Córka Polki, z domu Kossakowskiej, i generała rosyjskiego Teofila Pustowójta, po śmierci matki wychowywa-
na przez babkę w polskim duchu. Stała się gorącą patriotką i brała udział w manifestacjach przedpowstaniowych, za co władze rosyjskie
chciały ją zesłać na Sybir. Uciekła do Mołdawi i w domu Miłkowskich poznała wielu działaczy niepodległościowych a wśród nich Stefana
Bobrowskiego. Gdy wybuch ło powstanie postanowiła wziąć w nim udział i poprzez Bobrowskiego znalazła się w Staszowie w oddziale Lan-
giewicza. Langiewcz złosliwie, żeby ''babie'' odechciało się wojaczki podesłał ją jako adiutanta Czachowskiemu, który znany był ze swojej
surowości. Ale w niedługim czasie widać ją już jako adiutanta samego Langiewicza. W samym Małogoszczu uroczyście witano także wkra-
czające oddziały Jeziorańskiego, który chwilowo odrzucił fochy i poddał się komendzie Langiewicza. Partia Jeziorańskiego rozlokowała
się na cmentarzu na Babinku.

Powstańcy z oddziału Langiewicza
Tymczasem nad polskim obozowiskiem powstańczym wisiała już burza, która przerodziła się w jedną z najkrwawszych bitew tego powsta-
nia. Dowódca oddziału rosyjskiego, Dobrowolski, w swym pościgu za Langiewiczem zatrzymał się w Chęcinach i przejmując inicjatywę
poprosił do siebie do Chęcin Gołubowa z Jędrzejowa i Czengierego z Kielc. Plan ataku zakładał, żeby jednocześnie zaatakować powstań-
ców z trzech stron, a więc: Pułk Czengierego w sile trzech kompanii piechoty, szwadronu dragonów i dwóch dział ma wyjść z Kielc o go-
dzinie 3 w nocy wylotem na zachód i maszerując na Piekoszów zaatakować powstańców z północy. Pułkownik Dobrowolski ma opuścić
Chęciny o godzinie 7 rano dnia 24 lutegowraz z trzema kompaniami piechoty, szwadronem dragonów i działami i posuwając się drogą
przez wieś Mosty, zaatakować Małogoszcz od strony południowo - wschodniej. Major Gołubiew zaś z trzema kompaniami piechoty ma
wyruszyć z Jędrzejowa i uderzyć od południa. Wszystkie te trzy kolumny liczące 9 kompanii, dwa szwadrony jazdy i 4 działa, miały stanąć
pod Małogoszczem między godziną 10 i 11 rano i jednoczesnym atakiem zniszczyć powstańców lub zmusić ich do poddania się. Langiewi-
czowi zostawiono wolny odwrót na zachód niejako w przypuszczeniu, że ten przyparty do Pilicy i Częstochowy zostanie ostatecznie zgnie-
ciony przez stacjonujące tam oddziały rosyjskie. Pozycja powstańców była silna, ale rozległa i wymagała do obrony większych sił niż te
2600 żołnierzy, których miał Langiewicz. Siły rosyjskie, choć liczbą równe polskim, miały przecież dużą przewagę w uzbrojeniu piechoty,
a także 6dział o dużym zasięgu. Langiewicz musiał zdawać sobie z tego wszystkiego sprawę, lecz zdecydował się przyjąć bitwę.
Bitwa pod Małogoszczem
24 lutego przed południem doszło do bitwy. Do pierwszego
kontaktu z nieprzyjacielem doszło około godziny 10. Wte-
dy to powstańcze pikiety zostały zepchnięte ze swych po-
sterunków nad rzeką Łososiną przez straż przednią oddzia
łu ppłk. Dobrowolskiego. Wieść o tym zaskoczyła Langie-
wicza, który opierając się na doniesieniach rozesłanych w
przeddzień patroli nie spodziewał się tak szybkiego poja-
wienia pod Małogoszczem wojsk rosyjskich. Przeciwko
kolumnie Dobrowolskiego, która przeprawiwszy się przez
Łososinę zajmował właśnie wzniesienia między rzeką a
miastem, rzucił Langiewicz batalion strzelców majora Gru-
dzińskiego. Na lewe skrzydło powstańców ruszył zajmo-
wać pozycje Czachowski ze swoim batalionem. Za oddzia-
łem Grudzińskiegostanęli kosynierzy majora Dąbrowskie-
go. Reszta piechoty obsadziła domy i ulice Małogoszcza.
Na prawym skrzydle, na cmentarnym wzgórzu Babinek,
postawił Langiewicz jazdę kapitana Jaszowskiego i całą
swoją artylerię. Równocześnie tabor został wyprowadzony
z miasta w kierunku zachodnim w kierunku Włoszczowej.
Siły powstańcze w tym ustawieniu zwrócone były frontem
w kierunku południowo - wschodnim. Langiewicz nie spo-
dziewał się rosyjsiego ataku ani od południa, ani od półno-
cy i dlatego zaniechał obsadzenia choćby słabymi siłami
wzgórz na tych kierunkach. Okazało to się dużym błędem.
Tymczasem strzelcy Grudzińskiego idący na spotkanie Dobrowolskiego zostali nagle ostrzelani przez Rosjan, lecz sami nie mogli odpowie-
dzieć ogniem, gdyż ich strzelby na taką odległość nie donosiły. W rezultacie batalion zmuszony został do cofnięcia się w kierunku Małogo-
szcza. Rosjan zamierzał powstrzymać manewrem od wschodu Czachowski, kiedy na pole walki weszły nowe oddziały rosyjskie pod dowódz-
twem majora Gołubowa, który nie napotykając żadnych przeszkód natarł na miasto od południa od strony Mieronic i wdarł się w ulice aż
po rynek. Rozgorzały krwawe dwugodzinne zmagania o każdy dom i ulicę. Wsparcia Gołubowowi udzielił Dobrowolski, ostrzeliwując ze
swych dział Małogoszcz i wzniecając pożary. Oddziały Grudzińskiego i Dąbrowskiego mimo silnego ognia piechoty i artylerii broniły się
rozpaczliwie i utrzymywały swe stanowiska pomimo strat. Koło godziny 13 pożary ogarnęły prawie całe miasto. Powstańcom zaczęła wy-
czerpywać się amunicja. W tej sytuacji Langiewicz postanowił nakazać odwrót w kierunku wschodnim, gdzie jeszcze Grudziński i Czachow-
ski ze swymi batalionami trwali na stanowiskach. Rozkaz został wykonany chaotycznie, szczególnie przez strzelców Grudzińskiego. Sko-
rzystał z tego Dobrowolski, wzmocnił natarcie i batalion Grudzińskiego poszedł w rozsypkę. Sytuację prawie beznadziejną uratowała
konnica Jaszowskiego, która na rozkaz Langiewicza ruszyła do ataku. Brawurowo wykonana szarża zaskoczyła nieprzyjaciela i wprowa-
dziła zamęt w jego szeregach.Okupione to zostało dużymi stratami szarżujących. Zginęła blisko połowa z nich, poległ także ich dowódca-
Jaszowski. Ofiara Jaszowskiego umożliwiła Langiewiczowi przeprawiene się na wscho

Mogiła kpt. Jaszowskiego na cmentarzu
w Małogoszczu.
dni brzeg Łososiny. Na zachodnim bił się nadal tylko batalion Czachowskiego i bateria
artylerii, strzelająca wciąż kartaczami w nacierającego wroga. Około godziny 14 do
walki wkroczył Czengiery ze swoimi rotami i artylerią. W tym właśnie czasie rozpoczę-
ły przeprawę przez Łososinę rozbite oddziały powstańców. Czengiery, widząc co się
dzieje, niezwłocznie otworzył ogień z armat wzdłuż koryta rzeki, rażąc kartaczami bez-
ładne gromady rozbitków, a także osłaniających odwrót strzelców Czachowskiego.
Nad rzeką powstał niesłychany zamęt.Wielu wbrew rozkazowi zawróciło, uciekając
spod ognia w kierunku płonącego Małogoszcza. W tej groźnej chwili przytomnością
umysłu wykazała się Henryka Pustowójtówna. Zdając sobie sprawę, że jedyny ratunek
jest tylko na wschodnim brzegu Łososiny, rzuciła się w wodę, nawołując innych. Zdoła-
ła pociągnąć za sobą wielu powstańców i wyrwała ich spod ognia Czengierego.
Dobrowolski, widząc co się dzieje, ponowił atak na cofający się batalion -Czachowskie-
go i osłaniającą ten odwrót artylerię. Na pomoc zagrożonym rzucił się oddział kosynie-
rów pod dowództwem Śmiechowskiego i sprawił, że Czachowski wraz z armatkami zdo-
łał osiągnąć przeprawę i schronić się w lasach za Łososiną. W czasie bitwy małogos-
kiej Langiewicz nie zdołał zapobiec klęsce wobec przewagi ogniowej wroga. Inna rzecz,
że popełnił błąd nie ubezpieczając swych sił od ataku z południa i północy,a także spra-
wdzić wiarygodność meldunków patroli wysłanych poprzedniego dnia na rozpoznanie.
Gdyby rosyjskie kolumny zeszły się w Małogoszczu razem, o jednym czasie, klęska
byłaby niewspółmiernie większa. Przedostawszy się na drugi brzeg rzeki powstańcy
cofali się w nieładzie, na szczęście osłonęci lasem przed ścigającymi ich oddziałami
rosyjskimi, które zresztą szybko zaniechały pogoni. Straty polskie były duże, na pobo-
jowisku zostało około300 poległych i ciężko rannych, znacznie więcej dostało się do
niewoli lub poszło w rozsypkę. Ponadto powstańcy stracili tabor liczący blisko 60 wo-
zów oraz 160 koni. Na straty należy spisać dwa działa, które po zagwożdżeniu zatopio-
no w Łososinie, ponieważ nie mająć już koni, nie mogli ich zabrać ze sobą uchodzący z
pola bitwy powstańcy.

Około 800 lżej rannych zdołało się uratować. Zabitych powstańców powieziono furmankami
drogą przez Zapłocie na Babinek i tam pochowano w trzech zbiorowych mogiłach, z których
dziś widoczne są dwie. W większej, uporządkowanej w 1937 roku, spoczywają prochy 175
powstańców. W drugiej pogrzebano kapitana Stanisława Jaszowskiego i prawdopodobnie
kilku innych dowódców. Trzecia znajdowała się poniżej na prawo od wię kszej mogiły i jesz-
cze w latach 70 palono tam lampki. Podobno zachował się fragment krawędzi mogiły.
Bitwa małogoska, pomimo klęski i znacznych strat musi być uważana za sukces Langiewi-
cza, który pomimo zaskoczenia i przewagi technicznej nieprzyjaciela nie pozwolił się znisz-
czyć i potrafił wycofać w tą stronę z której przyszło główne uderzenie. Rosjanie musieli
zadowolić się połowicznym sukcesem, gdyż zamierzonego okrążenia i zniszczenia sił Lan-
giewicza nie osiągnęli. Opuszczając pole bitwy pod Małogoszczem oddziały Langiewicza,
uporządkowawszy początkowy bezład, pociągnęły ku wsi Bolmin, zajęły później wieś Polich-
no i tu rozłożyły się na nocny biwak. Rano jednak kontynuowały bocznymi drogami dalszy
marsz w kierunku Pieskowej Skały, cały czas zacierając za sobą ślady. W trakcie bitwy
małogoskiej spłonęło ponad 150 domów, w tym niemal wszystkie stojące w rynku. Następ-
nego dnia Rosjanie podpalili miasto, spaliło się dalszych 67 budynków. Z 240 domostw oca-
lało zaledwie 16. Całkowitej dewastacji uległy wówczas: szpital, poczta, magistrat, szkoła.
Zginęło z rąk żołnierzy rosyjskich kilka osób cywilnych, międy innymi Mikołaj Muszyński,
ksiądz - rezydent. Wśród poległych była też jedna kobieta, Zofia Dobronokówna, córka
rosyjskiego oficera z Warszawy, która wbrew woli rodziców uciekła do powstania. W
niezwykle trudnej sytuacji, ludność pozbawiona dachu nad głową szukła schronienia w
prowizorcznych chatkach, szłasach i ziemiankach. Dalsze straty poniósł Małogoszcz w cza-
sie drugiej bitwy stoczonej w dniu 16 września 1863 roku. Czterystuosobowym oddziałem
dowodził wówczas Władysław Sokołowski ps.''Iskra". Jego atak na rozlokowane w mieście
oddziały carskie zakończył się zupełną klęską. Znów zginęło kilku małogoszczan. W rezul-
tacie tych bitew wielu małogoszczan - właścicieli posesji, poniosło ogromne straty.
Babinek - mogiła 175 powstańców 1863 roku






W związku z licznymi pytaniami o nazwiska poległych
powstańców, podaję listę nazwisk zapisanych w miejsco-
wych metrykach zmarłych:
Ks. Stanisław Michalski - emeryt, 76 lat zakłuty bagnetami przez
moskali, ran 36.
Kowalski Mikołaj - obywatel małogoski, 29 lat, zastrzelony przez
moskali.
Bień Wojciech - obywatel małogoski, 43 lat, zastrzelony przez
moskali.
Muszyński Wojciech - obywatel małogoski, 39 lat, zamordowany.
Jaszowski Stanisław - dowódca oddziału jazdy Jeziorańskiego, padł
zasłaniając odwrót wojsk polskich.
Porzuczek Antoni - obywatel małogoski, 60 lat, zamordowany.
Kozieł Jan - powstaniec, lat 19, z Włoszczowy.
Giemalski Antoni - powstaniec, lat 36, z Włoszczowy.
Różycki Stanisław - powstaniec, lat 35, Włoszczowy.
Rózycki Franciszek - powstaniec, lat 26, z Włoszczowy.
Kałużyński Tomasz - powstaniec z Krzcięcic, lat 25.
Vigani Antoni 42 lat, Włoch rodem, lekarz wojska narodowego,
moskale przerżnęli mu gardło.
Gawroński Antoni - powstaniec z Wodzisławia, lat 30.
Pawelski Józef - powstaniec, lat 27.
Lesińczuk Maksym - lat 40, będąc ranny, przyjął wiarę katolicką.
L'Oisean August - francuz lat 24, oficer kawalerii powstańczej.
Creange Ernest - francuz lat 24 oficer wojsk powstańczych.
Świderski Józef - powstaniec z Kielc, lat 30.
Nowicki Marcin - powstaniec z Kielc, lat 24.
Więcej nazwisk poległych w małogoskich metrykach para-
fialnych nie ma, możliwe że księgi sąsiednich parafii, jak
Bolmin, Chęciny, Łopuszno, Piekoszów, Strawczyn też
miałyby coś do powiedzenia.
Medal wybity w 120 rocznicę bitwy pod Małogoszczem
"Dziewietnastoletni chłopak Paweł Borejsza, prawnuk Tadeusza Rejtana.
W Powstaniu 1863r byl najpierw kosynierem, a potem strzelcem u Langie-
wicza. Poległ 24 lutego w tragicznym boju pod Malogoszczem, ktory sześć
lat później utracił prawa miejskie."